Znałam kiedyś starszą panią która miała w swoim sadzie ogromne drzewo które co roku dawało pyszne brzoskwinie. Wiele dzieci, którym ja również wtedy była, często skradało się do sadu starszej pani w nadziei że uda im się upolować soczyste owoce, które już z daleka było widać jak na dłoni.
Starsza pani bacznie jednak strzegła swojego sadu. Mimo to, kiedy tylko jakieś dziecko poprosiło ją o brzoskwinie, chętnie na te prośby przystawała i rozdawała swoje brzoskwinie tym dzieciom, które miały na nie ochotę. Często widywałam również starszą panią na miejscowym bazarze jak sprzedawała swoje owoce. Choć to że sprzedawała swoje brzoskwinie to chyba stwierdzenie trochę przesadzone, bo większość z nich niejednokrotnie rozdała. Taka to już była ta starsza pani, której brzoskwinie były znane na całe osiedle i każdy kto chciał zakupić naprawdę smaczne brzoskwinie w pierwszej kolejności udawał się właśnie do niej. Nazywaliśmy ją wtedy brzoskwiniową panią a jej sad brzoskwiniowym sadem i tak zostało do dziś.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.